Body Boom Peeling Kawowy

Body Boom Peeling Kawowy

Od trzech miesięcy moje poranne prysznice umila peeling kawowy polskiej marki Body Boom. Szturmem wtargnął na rynek i rzekomo zawładnął sercami blogosfery i celebrytów. Czy jest jeszcze jakaś blogerka, która nie napisała o nim recenzji? A…tak, ja.

O co tyle krzyku?

Zastanawiałam się, gdy widziałam kolejne posty ukazujące umorusane peelingiem twarze, oczywiście polecające ten produkt. Pomyślałam, że zmielone ziarna kawy i trochę olejków eterycznych to nie jest jakiś rocket science, ale że lubię wspierać nasz polski biznes, zakupiłam podczas Targów Beauty Forum trzy mini opakowania: kokosowe, grejpfrutowe i miętowe.

Body Boom Peeling Kawowy

Oczywiście eko opakowania, jak na eko trend przystało, zamykane, ale niepraktyczne, moim skromnym zdaniem. Przesypałam to dobro w pojemniczki po produktach Lush’a. Od razu lepiej – i wygląda, i aplikować 😉

body boom peeling kokos

body boom grejpfrut

body boom mięta

Zastanawiałam się nawet, czy producent tych peelingów nie podpisał umowy z jakąś siecią kawiarni. To dopiero byłby niezły recycling tych wszystkich fusów i resztek;)

Mamy też bardzo przyjazny marketing, który widzicie na odwrocie opakowań. Jestem super, będziesz się czuć bosko. Magiczny przyjaciel trafiający w jakże czuły punkt – walkę ze skórką pomarańczową. Już na samą myśl o ujędrnieniu skóry pewnie każdej z nas robi się miło na sercu. Strona www producenta utrzymana jest w cukierkowym, typowo kobiecym klimacie.

Let’s be friends?

Podchodziłam do tego peelingu sceptycznie. Kawa, trochę olejków, też mi wielkie boom. Nadal mam zamiar zrobić swoją własną wersję 🙂 I już widzę, jak skutecznie mnie wyszczupla, aha, na pewno. Tak było. A że w życiu bardzo ważny jest timing, to ten peeling trafił do mnie akurat w momencie, kiedy urodziło się moje dziecię i w pierwszych tygodniach nie miałam czasu praktycznie na nic, a o ciało trzeba było zadbać. I tak oto podczas połogu umilał mi poranny mega szybki prysznic, pozostawiając skórę dobrze złuszczoną i natłuszczoną, dzięki czemu nie musiałam już stosować balsamu.

body boom peeling

Wszystkie trzy wersje zapachowe mi się podobają. Najbardziej przypadła mi do gustu grejpfrutowa, fajna z rana na przebudzenie. Kokos jest słodki,ale nie mdły, a miętę polecam latem, bo daje efekt schłodzenia.

Polubiłam go przede wszystkim za walory zapachowe, przyjemność używania i funkcję 2 w 1 oszczędzającą czas. Fajne jest też to, że łatwo go spłukać, więc nie pozostawia brudu, osadu, czy śliskiej warstwy w wannie lub pod prysznicem. Nie stosowałam go na twarz. Nie odważyłam się, w dodatku ta natłuszczająca warstwa wydaje mi się za mocna na delikatną skórę buzi. Nie zauważyłam spektakularnych efektów, jeśli chodzi o ujędrnienie, ale być może stosowałam go za krótko. Na pewno porządnie złuszczy i dobrze natłuści.

Sceptycznie jednak patrzę na cenę – od 59 do 65 zł za 200 g. Fakt, że produkt jest wydajny. Wydaje mi się jednak, że cena nie jest adekwatna pomimo ogólnie pozytywnych wrażeń z używania.
W każdym razie zawsze będę wspierać nasze, dobre, polskie 😀 Zatem polecam!

body boom

Please like & share:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *