Holika Holika Wine Therapy Sleeping Mask (White Wine)

Holika Holika Wine Therapy Sleeping Mask (White Wine)

Hej!

Ostatnio mam szał na produkty nawilżające i odżywcze, gdyż moja cera przechodzi istną suszę od dobrego pół roku. Niedługo wyschnę na wiórki. Zobaczywszy zatem w Tk maxx maseczkę całonocną koreańskiej marki Holika Holika, nie opanowałam się i z impetem trafiła do koszyka. Mam dobre doświadczenia z całonocnymi maseczkami do twarzy po masce Origins i tak samo dobre doświadczenia z produktami azjatyckimi, a że apetyt rośnie w miarę jedzenia, to i oczekiwania wobec produktu Holika Holika sięgnęły zenitu.

wine therapy sleeping mask

holika holika wine therapy

W kartonowym opakowaniu imitującym drewno otrzymujemy porządny, szklany słoik i aż 120 ml produktu. Słoik przypomina beczkę wina. Mi się trafiła wersja z białym winem, która ma działanie wybielające i nawilżające. Jest jeszcze opcja czerwona – wygładzająca i przeciwzmarszczkowa. Według producenta, maska zawiera 10% wyciąg z wina oraz system „water drop” odpowiedzialny za nawilżenie.

Holika Holika Wine Therapy Sleeping Mask (White Wine)
Pod nakrętką mamy dodatkowe zabezpieczenie w postaci osłonki, którą łatwo można zdjąć. Nie polecam tego robić, bo produkt podczas np. podróży może się wylewać. Chociaż z drugiej strony zdecydowanie nie jest to kosmetyk do torebki i zdecydowanie lepiej byłoby przelać odpowiednią ilość do bardziej poręcznego opakowania, jeśli mamy zaplanowany jakiś wyjazd. Słoik jest ciężki, potężny i pot z niego spływa, tłusta oliwa 😉

Holika Holika Wine Therapy Sleeping Mask

Oczywiście żarcik ;)Pod osłonką kryje się już całe bogactwo białego wina o bardzo ładnym, lekkim, świeżym zapachu. Konsystencja maseczki jest śmietankowa, raczej rzadka, przypomina emulsję. Ma biały kolor, który po rozprowadzeniu na twarzy staje się przeźroczysty. W opakowaniu powinna być jeszcze szpatułka do nakładania, ale pewnie klienckie hieny z Tk maxxa ją ukradły (taka cenna!)

holika holika sleeping mask swatch

Oczekiwałam chyba baby face po obudzeniu. Wyobrażałam sobie, że podczas snu znikają wszystkie zmarszczki mimiczne, przebarwienia, nagle twarz będzie gładziutka jak pupa niemowlaka. Naiwna, nie?

Nic takiego się nie wydarzyło i nie wydarzyło się też nic bardziej lub mniej spektakularnego. Maska jest bardzo przyjemna w użyciu, ale efekt działania jest w moim przypadku przeciętny. Dobry krem potrafi zdziałać więcej, że u już o serum Klairs nie wspomnę. Używałam jej regularnie, 2-3 razy w tygodniu i mam wrażenie, że nie zawsze, ale czasem mnie uczulała. Kładłam ją solo lub na serum z witaminą C. Skóra, owszem, była gładka po przebudzeniu, bardziej odżywiona, ale po umyciu twarzy efekt praktycznie znikał. I niestety czasem budziłam się z lekkim swędzeniem i bardzo drobnymi krostkami, stąd podejrzewam uczulenie. Nie zauważyłam, aby rozjaśniła przebarwienia, choć trudno mi się do tego odnieść, bo i tak używam serum Klairs. W każdym razie nie spotęgowała tego efektu. Nic specjalnego. Chociaż czytałam o tej maseczce same pozytywne opinie, u mnie się nie sprawdziła.

Czy się zawiodłam? Nie. A to tylko dlatego, że mam tak pozytywne odczucia po stosowaniu innych azjatyckich kosmetyków, że ten jeden niezbyt udany zakup tego nie zmieni. Pewnie napiszę tę recenzję i zapomnę o winku z Holika Holika 🙂

Skład (INCI) dla ciekawskich:

Holika Holika Wine Therapy Sleeping Mask inci

Podoba mi się idea masek całonocnych, bo mam wrażenie, że dostarczam skórze mnóstwa dobroczynnych składników podczas jej regeneracji, choć czasem moja skóra nie jest w stanie zdzierżyć tej dobroci 😉 Nawet po masce Origins trochę mi się buntuje. Co nie zmienia faktu, że pewnie jeszcze nie raz wypróbuję tego typu kosmetyk. Najchętniej z ceramidami.

holika holika sleeping mask white wine

Please like & share:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *