Mincer Vita C Infusion serum

Mincer Vita C Infusion serum.

Nadeszła jesień, a wraz z nią szał na oczyszczanie skóry po lecie, pozbywanie się nabytych zmarszczek i przebarwień posłonecznych. Jest to też najbardziej odpowiednia pora na usuwanie blizn i śladów po trądziku.
W związku z tym, coraz więcej mamy na półkach kosmetyków z witaminą C, znaną ze swoich wartości odżywczych, rozjaśniających i odmładzających. Producenci prześcigają się w zastosowaniu jej różnych formuł: lewoskrętnej, zwykłego dodatku kwasu askorbinowego, bardziej lub mniej stabilnej. Dotychczasowy klasyk Flavo C ma coraz większą konkurencję. Z witaminą C w kosmetykach sprawa jest dosyć skomplikowana, bo tuż po otwarciu produktu, bardzo szybko traci swoje właściwości. Ważne jest więc, by opracować taką formułę, która pozwoli konsumentom jak najdłużej cieszyć się działaniem kosmetyku.

I oto miesiąc temu szturmem wchodzi na półki sklepowe Mincer ze swoją serią Vita C Infusion, w skład której wchodzą:
– krem nawilżający na dzień
– przeciwzmarszczkowy krem na dzień i na noc
– krem pod oczy
– nawilżająca mikrodermabrazja
– przeciwstarzeniowe serum olejkowe

I właśnie serum jest bohaterem dzisiejszej recenzji;)

mincer przeciwzmarszczkowe serum z witaminą cW sieci momentalnie pojawiły się opinie, że już na drugi dzień widać efekt działania kosmetyku. Dodatkowo, miał on w Rossmannie atrakcyjną cenę 22 zł, więc postanowiłam wypróbować. Akurat mam sporo przebarwień, którym wytoczyłam tej jesieni wojnę:)

Mincer Vita C Infusion serum

Co twierdzi na jego temat producent?

W serum zastosowano niezwykle stabilną, wyjątkowo odporną na oksydację i wysokie temperatury czystą witaminę C TETRA w bardzo dużym stężeniu 70 mg/ml. Ta unikalna odmiana witaminy C jest rozpuszczalna tylko w olejach. Jej doskonałe właściwości są konsekwencją wysokiej stabilności oraz rewelacyjnej wchłanialności. To z kolei przekłada się na skuteczną ochronę przed działaniem promieni UVA/UVB, przedwczesnym starzeniem, niedoskonałościami, przebarwieniami i „zmęczeniem” skóry.

Taki opis zaserwowany jest na opakowaniu. Brzmi rzeczywiście obiecująco.

Zanim przejdę do działania, kilka słów na temat samego opakowania.

Serum zamknięte jest w niewielkim, ciemnym słoiczku o pojemności 15 ml. Posiada pipetkę z charakterystyczną kuleczką na końcu. Bardzo wygodnie się z niej korzysta, można pobrać taką ilość kosmetyku, jaka akurat jest potrzebna.

mincer serum z witaminą c

Mincer serum pipetka

serum z witaminą c pipetka

I teraz sedno sprawy, czyli co na to moja cera po miesiącu stosowania kosmetyku? Jak wiecie, były high hopes i great expectations:) Mnóstwo pochlebnych opinii w necie, samych achów i ochów na temat całej linii, a w szczególności tego serum. Więc?
Pierwsze wrażenie. Dokładnie oczyściłam wieczorem twarz, tak jak to robię codziennie i zastosowałam produkt solo, oczekując dosłownie cudu po przebudzeniu. Spotkałam się natomiast z całkiem wyraźną nową zmarszczką na czole, której nigdy wcześniej nie zauważyłam. Takie oto zaskoczenie z rana. Poza tym, skóra napięta. Nie zniechęciła mnie ta zmarszczka. Rano również nałożyłam serum, ale już pod krem i wieczorem znów solo. Na drugi dzień po przebudzeniu znów przywitała mnie zmarszczka, nieco przesuszona i właściwie wyglądająca na zmęczoną skóra. No masz! A miało być tak pięknie!

Używałam serum 2 razy dziennie codziennie przez tydzień, w tym na noc dodatkowo kładłam mocny krem nawilżający lub całonocną maseczkę nawilżającą Origins, której recenzję znajdziecie tutaj. Na policzkach pojawiły się jednak małe, suche placki. Wyleczyłam je zwykłym kremem Nivea i Alantanem, ale postanowiłam, że będę aplikować Mincera jedynie na noc, na czoło i brodę. Wnioski?

Jak na olejek ma bardzo łatwo wchłanialną konsystencję o lekko pomarańczowym zabarwieniu. Na zdjęciu poniżej dokładnie ją widać. Ładnie pachnie, delikatnie cytrusowo.

Mincer serum z witaminą c konsystencja

Przede wszystkim wysusza. Gdyby nie krem nawilżający położony na niego, pewnie wyschłabym na wiórki. Zmarszczkę dalej widzę, ale dzięki odpowiedniemu nawilżeniu, zdołałam ją lekko zniwelować. Być może to tylko zbieg okoliczności, że się pojawiła akurat po zastosowaniu Mincera:) Albo to kwestia dużego stężenia witaminy C, prawdpodobnie zbyt inwazyjnego dla mojej delikatnej ostatnimi czasy cery. Działanie wysuszające widać też na opuszkach palców, którymi rozprowadzam serum.

Z drugiej strony rzeczywiście lekko napina skórę, zapobiega powstawaniu zaskórników. Zmniejsza te, które już istnieją. Jest całkiem wydajne, po ponad miesięcznym stosowaniu zostało mi ok. 40%, ale jak wiecie, nakładam je raz dziennie z pominięciem policzków.

Najbardziej zależało mi na efekcie rozjaśnienia cery w kontekście przebarwień posłonecznych i blizn potrądzikowych. Zdaję sobie sprawę, że na to potrzeba czasu i konsekwencji w używaniu produktu, jednak wydaje mi się, że po miesiącu powinnam już coś zauważyć.
Przyznaję, że piegi czy beżowe plamki nieco się zmniejszyły. Nie jest to efekt wow, ale widzę zmianę. Co prawda, pomaga w tym arbutyna zawarta w azjatyckim kremie BB, którego również przez ostatni miesiąc używałam, zatem w tym duecie jest progres. Serum natomiast dość ciężko radziło sobie ze świeżą blizną po krostce i wydaje mi się, że jest bledsza, bo po prostu się zagoiła. Także nie przychylam się do tych wszystkich pozytywnych opinii, które przeczytałam przed jego kupnem, jakoby produkt od razu po zastosowaniu działał cuda.

Niewątpliwym plusem jest skład bez zbędnej chemii:

Coco-Caprylate/Caprate, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Crambe Abyssinica (Abyssinian) Seed Oil, Silybum Marianum Seed Oil, Hippophae Rhamnoides Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Zea Mays (Corn) Oil, Sesamum Indicum (Sesame) Seed Oil, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Olea Europea (Olive) Fruit Oil, Elaeis Guineensis Oil, Tocopherol (mixed), Beta-Sitosterol, Squalene, Ascorbyl Palmitate, Lecithin, Propylene Glycol, Hydrogenated Vegetable Glycerides Citrate, Caprylic/Capric Triglyceride, Citrus Limon Peel Oil, Citral, Limonene, Linalool, Parfum, Benzyl Salicylate.

serum z witaminą c mincer

Ogólnie oceniam Mincer Vita C Infusion serum jak dobry produkt. Jest to natomiast pierwszy tego typu kosmetyk, jaki stosuję, więc nie mam za bardzo porównania. Myślę, że raczej do niego nie wrócę ze względu na działanie przesuszające moją skórę. Poza tym, chętnie przetestuję inne serum z witaminą C, aby sprawdzić jak się ma do mincerowskiego. Myślę, że osoby z tłustą i mieszaną cerą byłyby bardziej zadowolone z użytkowania tego kosmetyku. I duży szacun za ładny skład:)

 

 

Please like & share:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *