Origins Drink Up Intensive Overnight Mask

Origins Drink Up Intensive Overnight Mask.

Mamy jesień. Koniec tego dobrego:) Przyszedł czas na regenerację skóry po letnim słońcu, słonej wodzie i suchym powietrzu. Ja zaczynam zazwyczaj od porządnej maski. No właśnie, porządnej, czyli jakiej?
Ano takiej, która przede wszystkim ukoi i nawilży cerę. Bardzo ważne jest dla mnie, aby ten efekt nie zniknął po umyciu twarzy. Zależy mi na jak najdogłębniejszym działaniu, które będzie długotrwałe. Najlepiej, jakby miała w składzie większość naturalnych składników. Tak sobie wyidealizowałam tę maskę na suchą, zmęczoną skórę – jako kompres, który spowoduje, że moja twarz odzyska zdrowy blask.

No dobrze, poprzeczka postawiona wysoko, przyznaję, ale konsekwentnie szukałam kosmetyku, który spełni moje oczekiwania. Dużo dobrego przeczytałam na temat Drink Up Intensive Overnight Mask marki Origins, która rok temu zawitała do Polski. Odstraszała mnie cena – 100 zł. Omijałam ją szerokim łukiem. Mamy ostatnio wysyp rodzimych, kosmetycznych eko przedsiębiorstw, więc uznałam, że znajdę tańszy odpowiednik w ich asortymencie. Ale nie znalazłam, a recenzje maseczki Origins zrobiły swoje. Potraktowałam ją jak inwestycję w zdrową, zadbaną cerę.

I oto jest:

Origins Drink Up Intensive Overnight Mask

Mamy sporą tubkę 100 ml w kolorze soczystej zieleni. Ciekawa byłam, jak z wydajnością maseczki, ale już mogę Wam powiedzieć, że bardzo dobrze. Kosmetyk jest szalenie wydajny i myślę, że starczy na kilka miesięcy, minimum pół roku przy używaniu 2-3 razy w tygodniu. Biorąc pod uwagę powyższe, cena już tak bardzo nie odstrasza, a jeszcze jak trafimy na promocję, to jest całkiem znośna.

Produkt ma standardową nakrętkę na klik, przez którą łatwo go wydobyć i nic nie wycieknie podczas noszenia. Polecam więc zabierać w podróż jakby co:)

origins maseczka do twarzy

To, co zwróciło moją uwagę od razu przy wyborze maski, to sposób jej działania. Nakładamy produkt na twarz i pozostawiamy na noc bez spłukiwania. Pomyślałam, że oto jest mój wymarzony kompres:) Jak sama nazwa wskazuje – Drink Up Intensive Overnight Mask to quench skin’s thirst. Przez noc skóra ma spijać dobroczynne składniki maseczki, aby rano ukazać nawilżenie, blask i odżywienie. Chwyt marketingowy? Niekoniecznie! Bo tak właściwie się dzieje. Dodałabym jeszcze lekkie rozjaśnienie kolorytu, spłycenie zmarszczek mimicznych i przyjemny ziołowy zapach.

drink up intensive overnight maskMaseczka ma lekko żółty kolor (czego nie widać do końca na zdjęciu, bo już miałam za słabe światło). Nie jest ani rzadka, ani gęsta. Idealnie rozprowadza się po twarzy, zostawiając delikatny, ale bardzo przyjemny film. Rano nie ma po nim śladu, a skóra jest wypoczęta i nawilżona. Czyli wszystko zgodnie z obietnicą producenta. Naprawdę bardzo mnie ten kosmetyk zaskoczył. Już po kilku użyciach zauważyłam różnicę. Czytałam, że niektóre dziewczyny są od niej uzależnione i stosują maseczkę co wieczór, zamiast kremu. Ja jednak wolę zachować odstęp kilku dni, żeby skóra się szybko nie przyzwyczaiła.

Origins Drink Up Intensive Overnight Mask swatch

Skład produktu jest długi, ale sporo w nim dobrych, wartościowych składników pochodzenia roślinnego:

ingredients: water\aqua\eau; rosa damascena (rose) flower water, myrtus communis (myrtle) leaf water, citrus aurantium amara (bitter orange) flower water, anthemis nobilis (chamomile) flower extract; glycerin; cetyl alcohol; glyceryl polymethacrylate; dimethicone; peg-75; peg-8; glycereth-26; sorbitan stearate; ribes nigrum (black currant) seed oil*, prunus amygdalus amara (bitter almond) kernel oil*, cinnamomum camphora (camphor) bark oil*, citrus aurantium dulcis (orange) peel oil*, prunus armeniaca (apricot) kernel oil*, osmanthus fragrans flower extract, rosa damascena extract, citrus aurantium amara (bitter orange) flower extract, linalool, limonene; aloe barbadensis leaf extract; cladosiphon okamuranus extract; oryza sativa (rice) extract; avena sativa (oat) kernel extract; olea europaea (olive) fruit extract; triticum vulgare (wheat) bran extract; peg-100 stearate; sucrose**; citrus aurantium dulcis (orange) peel wax; panthenol; pantethine; cetyl ethylhexanoate; mangifera indica (mango) seed butter; prunus armeniaca (apricot) kernel oil; persea gratissima (avocado) oil; butylene glycol; cetearyl alcohol; cocos nucifera (coconut) oil; phytosterols; tocopheryl acetate; oryzanol; bisabolol; caprylyl glycol; potassium hydroxide; caffeine; hexylene glycol; sodium hyaluronate; dextrin; carbomer; disodium edta; sodium dehydroacetate; phenoxyethanol <ILN40689>

(źródło: origins.com)

Chociaż mierzi mnie phenoxyethanol, czyli kiepski konserwant na samym końcu tej listy. Mogli się postarać o coś lepszego. Natomiast dobrze, że nie dodali do niego jeszcze puli parabenów, to byłby rozbój w biały dzień:)

Origins Drink Up Intensive Overnight Mask inciPodsumowując, bardzo polecam ten produkt i cieszę się, że w końcu zdecydowałam się go wypróbować. Dobrze, że nie zwlekałam dłużej, bo świetnie sprawdza się na mojej przesuszonej ostatnimi czasy skórze. Aż mam ochotę wypróbować inne kosmetyki z rodziny Origins.

Produkty póki co dostępne są na www.sephora.pl lub w sklepie stacjonarnym w Galerii Mokotów w Warszawie.Origins Drink Up Intensive

 

Please like & share:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *